Dwa lata temu przyszło na świat sześć szczeniaków. Brzmi to słodko i niewinnie, jednak życie maleństw i ich mamusi nie było takie barwne jak Wam się może wydawać. Jakiś bezduszny człowiek podrzucił maluchy razem z mamusią do schroniska. Wolontariusze od razu zareagowali. Dorosła suczka okazała się być uroczą, trochę skundloną yorkczą. Wszystkie psiaki były zdrowe i dobrze się rozwijały, więc po około miesiącu mogły iść do nowych domów. My akurat mieliśmy kupić drugiego pieska, bo Zuzia wychowała się z Szilą (sunią mojej siostry), która miała za niedługo wyjechać ze swoją panią za granicę. Wspólnie uzgodniliśmy, że Zuzia potrzebuje towarzystwa. Wybraliśmy rasę i hodowlę. Na początku sierpnia 2013 roku mieliśmy jechać po maltańczyka, jednak wszystko obróciło się do góry nogami, gdy w Internecie zobaczyłam, że w schronisku są szczeniaczki. Pojechaliśmy zobaczyć maluchy. Wolontariuszka przyprowadziła je i oczom ukazała mi się grubiutka, czarna kulka bez ogona. Jak pani powiedziała, że moja ulubienica to suczka myślałam, że zaraz zacznę skakać z radości. Adoptowaliśmy ją 31 lipca 2013 roku. Właśnie w ten sposób Wiki trafiła do nas. Od pierwszego dnia stałyśmy się prawdziwymi przyjaciółkami nieodchodzącymi od siebie nawet na krok. Doskonale się rozumiemy, a nasze charaktery są prawie identyczne. Obydwie jesteśmy czułymi panikarami, które chcą zawsze dla wszystkich jak najlepiej.
Jak moje życie zmieniło się od adopcji?
Wiki obróciła moje życie do góry nogami. Dużo czasu spędzamy na dworze, więcej spacerujemy, biegamy. Świat stał się bardziej barwny. Wiki nauczyła mnie prawdziwej przyjaźni, cieszenia się nawet z błahej sprawy, a przede wszystkim co to znaczy prawdziwa miłość.
Wiki obróciła moje życie do góry nogami. Dużo czasu spędzamy na dworze, więcej spacerujemy, biegamy. Świat stał się bardziej barwny. Wiki nauczyła mnie prawdziwej przyjaźni, cieszenia się nawet z błahej sprawy, a przede wszystkim co to znaczy prawdziwa miłość.


